Zainspiruj mnie! Przeszłość i przyszłość wirtualnej rzeczywistości

4Experience Virtual Reality Studio > Ideas  > Zainspiruj mnie! Przeszłość i przyszłość wirtualnej rzeczywistości
1-color-749118_960_720

Zainspiruj mnie! Przeszłość i przyszłość wirtualnej rzeczywistości

Przyszłość została wymyślona już dawno! Teraz tylko czekamy na odpowiednie narzędzia, które pozwolą nam to wszystko zrealizować.

 

Nie twierdzę, że brak nam oryginalności albo że mamy wąskie horyzonty. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdzieś w zakurzonych zakamarkach bibliotek leżą zapomniane książki, których autorzy już dawno zaprojektowali różne cudowne urządzenia. Po prostu, coś, co kiedyś było fikcją, współcześnie może stać się rzeczywistością. Czy to nie cudowne? (i odrobinę przerażające?)

 

Gogle VR to tylko kolejny przykład pomysłu z początku XX wieku, który dzisiaj jest na ustach wielu i będzie też na oczach wielu. Myślę, że bogactwo literatury w kontekście “prawdopodobnych” pomysłów (często uzasadnionych bardzo logicznie i w zgodzie ze znanymi prawami) jest wysoko niedocenione. Kto dzisiaj czyta literaturę XIX czy wczesnego XX wieku, która nie jest klasyką? Chyba tylko studenci i to bardzo nieliczni. Tymczasem, może w niej tkwić pomysł wart miliony dolarów – wystarczy go urzeczywistnić. To nie jest hasło światowego dnia książki, tylko fakt!

 

Ale zanim przejdę to opisania wizji, którą mam właśnie przed oczami, warto wspomnieć o nowym raporcie na temat VR, który sporządziła firma Newzoo. Z pewnością wymaga on osobnego komentarza, ale dzisiaj tylko o jednej wartości: 12% amerykanów (respondentów między 10 a 65 rokiem życia) planuje zakup gogli VR w następnych 6 miesiącach. Ktoś może powiedzieć: ok i zamknąć temat. Jednak jakiś czas temu ta liczba oscylowała w granicy 10% i chodziło generalnie o przyszłościowy zakup. To pierwszy ważny wniosek – z miesiąca na miesiąc liczba zwolenników VR wzrasta (i chcielibyśmy, żeby tak było dalej). Generalnie tendencja chętnych do zakupu, która wynosi wokół 10% w Europie i Ameryce Północnej, to potencjalnie dziesiątki milionów urządzeń. Co dziesiąty mieszkaniec Europy planuje zakup gogli VR… to brzmi, jak wstęp do opowiadania science fiction! Nie mówię nawet o osobach, które nie są zdecydowana, choć ta liczba jest kilkukrotnie wyższa. Wystarczy popatrzeć na wykres i sprawdzić liczebność wymienionych państw – to robi wrażenie. Św. Mikołaj powinien też to zobaczyć.

 

 

 

 

Co się będzie działo dalej? Nastąpi eksplozja kreatywności i dużo zacznie się mówić o zastosowaniach VR, innych niż gry. Sądzę, że to będzie temat, który bardzo szybko trafi do mainstreamu i to na długo. Dostajemy nowy produkt, badamy jego możliwości, z czasem wyrabia nam się gust, mamy oczekiwania więc stajemy się kreatywni. Inspiracja – oczekiwania – kreatywność. Młodzi ludzie, którzy będą dorastać już w świecie, w którym wirtualna rzeczywistość to coś normalnego, systematycznie będą nas zaskakiwać nowymi rozwiązaniami, których my sobie jeszcze nawet nie potrafimy wyobrazić. Podobnie jak ci, którzy dorastali w erze Internetu czy smartfonów. Oni mają zupełnie inne postrzeganie komunikacji, relacji osobistych, mają po porostu inne potrzeby. Właśnie nadciąga zmiana świadomości, zmiana postrzegania przestrzeni i czasu – zmiana nie tylko postrzegania, ale interpretowania rzeczywistości.

 

1-10511191683_4c1348f7e8_b

30 lat temu Orson Scott Card napisał książkę “Gra Endera”. Opowiada o wojnie, jaką ludzkość toczy z owadopodobnymi istotami spoza naszego Układu Słonecznego. Konflikt stworzył zapotrzebowanie na nowy rodzaj strategii, jeżeli wojna ma zostać wygrana  –  wśród dzieci wyszukuje się jednostki, które mają predyspozycje na genialnych dowódców i są w stanie taktycznie pokonać wroga. Nieodzownym elementem szkolenia są oczywiście gry wojenne, a młodzi mają tendencję do podejmowania szybkich, odważnych decyzji. Jednym z geniuszy, szkolonych na takich dowódców, jest właśnie Ender. Przechodzi przez wiele szkół, ćwicząc i awansując w hierarchii. Dostaje swoje oddziały, itd. Co jest dla nas istotne – trening bojowy w dużej mierze opiera się na symulacjach komputerowych. Chłopak ćwiczy w wirtualnej rzeczywistości. Można realizować różne scenariusze, można znaleźć słabości  wroga lub odkryć swoje, można testować niecodzienne taktyki, można – jak w przypadku Endera – nawet nie zorientować się, że to, co wydawało się być końcowym egzaminem, było w istocie dowodzeniem realną flotą kosmiczną ludzi. Nie chodzi mi o to, że łatwiej jest poświęcić cyfrowy byt, nie zdając sobie sprawy, że to w istocie żywy człowiek. Chodzi o metodę. 30 lat temu to było science fiction, dzisiaj – rzeczywistość.

user-gravatar
Marcin Tomaszek
No Comments

Post a Comment

Comment
Name
Email
Website